„Jesień i ja w jej chłodnych ramionach”

Znów najpiękniejsza pora roku
jesień powoli wkracza w miasto
Dysonans między ciepłem słońca
zza szyby a delikatnym chłodem
wiatru po otwarciu okna
Jesień kocham bo mogę patrzyć w niebo
nie przymykając oczu
widzieć
U schyłku lata pustka mnie oddaje
w jej chłodne ramiona
Z niecierpliwością czekam aż mnie obejmą znów
Tego roku bardziej niż zwykle umierałam
Zabijał mnie hałas wybuchających myśli
moich cudzych
Umierania powolnego na szczęście nikt
nie zauważał
Teraz obserwuję miasto z perspektywy
własnego czworokątnego świata
którego jedna ze ścian ma skazę
Budzę się i już czuję te chłodne ramiona
na które czekam spokojna
by mnie tuliły czule
Trzeźwość wreszcie
W mym świecie nie ma miejsca nawet dla mnie
Słodka śmierć i jesień
kiedyś was pomylę.
6.09.2015

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *