„Przebudzenie”

Idąc ciemną ulicą usłyszałam po cichu…
Szłam już od bardzo dawna szczelnie zamknięta
aby żaden promień mnie nie musnął
powiew wiatru ani kropla deszczu.
Sprawdzałam czy nie ma kontaktu ze światem
ani kawałeczek mojej skóry.
Pozwalałam tylko, aby płatki śniegu
w takiej dziwnej samotnej radości
tańczyły nade mną
na wysokości mych oczu
mówiły: Patrz na nas…
jakie piękne samotne jesteśmy.
Tak i ja tańczyłam samotna.
A tamtej nocy szłam tym samym światem
myśląc, że dobrze gdy nic mnie nie dotyka.
Ale świat już nie był taki sam
gdy usłyszałam tę muzykę.
Do tej pory białe płatki rozmywały ciemność.
Nie sposób ochronić się przed blaskiem.
Długo szłam w ciemności nie pamiętam
aż zalał ziemię czysty jasny
chłodny
blask.
Co znaczy? Mam otworzyć serce?
Zapragnęłam promieni wiatru deszczu.
Dlaczego piękno jest smutne?
Dlaczego tak piękne smutnie tańczycie…
Jeśli ona nas uwolni…
…mnie uwolni…
Wlej choć jedną jej kroplę we mnie
w nas.
Niezbyt wiele wlej.
Niech zamieni w światło strach…
30.06.2014

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *